Czy drewno w saunie trzeba impregnować? Jak je czyścić i konserwować przez lata
Kiedy ktoś kończy budowę swojej pierwszej sauny, bardzo często pojawia się moment, w którym wszystkie wcześniejsze pytania schodzą na dalszy plan i pojawia się jedno, pozornie bardzo proste:
„A czym teraz to wszystko pomalować?”
I trudno się temu dziwić.
W końcu drewno kosztowało sporo. Włożyliśmy mnóstwo czasu w budowę. Wybieraliśmy odpowiednie gatunki, dbaliśmy o konstrukcję, izolację, wentylację i ławki. Wreszcie sauna jest gotowa, więc naturalnym odruchem wydaje się chęć zabezpieczenia tego wszystkiego jeszcze jedną warstwą ochronną.
Impregnatem.
Lakierem.
Woskiem.
Olejem.
Czymś, co sprawi, że drewno będzie jeszcze trwalsze i pozostanie piękne przez wiele lat.
Tylko że właśnie tutaj zaczyna się pewien paradoks.
Przez setki lat Finowie budowali sauny bez większości współczesnych preparatów, które dzisiaj wydają nam się niemal obowiązkowe. Surowe drewno było po prostu drewnem. Nagrzewało się, oddawało wilgoć, wysychało i z czasem zmieniało swój wygląd.
I wiele takich saun przetrwało całe pokolenia.
Dlatego pytanie, które warto sobie zadać, nie brzmi:
„Czym zabezpieczyć drewno?”
Lepiej zapytać:
„Czy drewno rzeczywiście potrzebuje dodatkowego zabezpieczenia?”
Bo czasami najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić dla naturalnego materiału, jest po prostu pozwolić mu być tym, czym jest.
Jeżeli wolisz oglądać zamiast czytać poniżej wrzucam mój film na ten temat:
Ciekawostka
Nowa sauna ma zapach, którego nie da się pomylić z żadnym innym pomieszczeniem. Rozgrzane drewno zaczyna intensywniej oddawać swój naturalny aromat i właśnie ten zapach jest dla wielu osób częścią całego doświadczenia saunowego. Dlatego wybór sposobu wykończenia drewna wpływa nie tylko na jego wygląd, ale również na to, jak sauna będzie odbierana po wejściu do środka.
Drewno w saunie pracuje zupełnie inaczej niż drewno w domu
Żeby zrozumieć, dlaczego temat impregnacji jest tak ciekawy, trzeba najpierw spojrzeć na warunki, w jakich pracuje drewno w saunie.
To nie jest salon.
Nie jest to również taras ani zwykła łazienka.
Podczas jednej sesji drewno może przejść z temperatury pokojowej do 90, a nawet około 100°C. Jednocześnie zmienia się wilgotność, pojawia się para wodna i kondensacja, a później wszystko ponownie zaczyna stygnąć i wysychać.
I ten cykl powtarza się dziesiątki, setki, a przez lata nawet tysiące razy.
Drewno cały czas reaguje na te zmiany.
Pochłania wilgoć.
Oddaje wilgoć.
Nagrzewa się.
Stygnie.
Pracuje.
To właśnie dlatego nie można patrzeć na drewno w saunie tak samo jak na deskę na tarasie czy mebel stojący w salonie.
Tutaj materiał jest częścią całego mikroklimatu pomieszczenia.
I właśnie dlatego każda dodatkowa warstwa, którą nakładamy na drewno, powinna mieć jakiś konkretny powód.
Nie tylko dobrze wyglądać na etykiecie opakowania.
Czy drewno w saunie naprawdę trzeba impregnować?
To jedno z pytań, które słyszę bardzo często.
I odpowiedź może być dla wielu osób trochę rozczarowująca.
Najczęściej nie.
A przynajmniej nie w taki sposób, w jaki wyobraża sobie to większość osób.
Dzisiaj rynek oferuje ogromną liczbę olejów, impregnatów, wosków i innych preparatów przeznaczonych do drewna. Część z nich rzeczywiście może być stosowana w saunach i spełniać określoną funkcję.
Ale sam fakt, że dany produkt można zastosować, nie oznacza jeszcze, że jego użycie zawsze ma sens.
Bo kiedy nakładamy na drewno kolejną warstwę, zmieniamy jego powierzchnię.
Zmienia się sposób, w jaki materiał przyjmuje wilgoć. Może zmienić się zapach. Zmienia się sposób odbierania drewna w dotyku, a z czasem może również zmieniać się jego zachowanie pod wpływem temperatury.
I pojawia się jeszcze jeden problem.
Ta warstwa nie będzie wieczna.
Prędzej czy później zacznie się zużywać.
Może wyblaknąć. Może zacząć wyglądać inaczej. Może przestać nam się podobać. A wtedy trzeba ją odnowić albo usunąć.
I właśnie usunięcie niektórych powłok z drewna nie jest już takie proste.
Czasami wymaga szlifowania.
Czasami wymiany elementu.
Wyobraź sobie, że po kilku latach patrzysz na swoje wnętrze i dochodzisz do wniosku, że kolor, który kiedyś wydawał się świetnym pomysłem, dzisiaj zupełnie Ci nie odpowiada.
Drewno samo w sobie można zaakceptować.
Powłoki już nie zawsze.
Dlatego im dłużej zajmuję się saunami, tym bardziej doceniam surowe drewno.
Nie każde zabezpieczenie jest złe – liczy się miejsce i sposób
Nie oznacza to jednak, że każda forma zabezpieczenia drewna w saunie jest niepotrzebna.
Są miejsca, w których zastosowanie odpowiedniego preparatu może mieć bardzo dużo sensu.
Dobrym przykładem jest podłoga.
Nie osiąga ona takich temperatur jak ławki czy ściany, a jednocześnie jest znacznie bardziej narażona na wodę, zabrudzenia i intensywne użytkowanie. Tutaj dodatkowa ochrona może mieć konkretną funkcję.
Podobnie można spojrzeć na ławki.
Jeżeli chcemy ograniczyć wchłanianie potu i zabrudzeń, można zastosować odpowiednie preparaty przeznaczone właśnie do powierzchni saunowych. Wśród takich rozwiązań znajdują się między innymi delikatne oleje czy preparaty na bazie parafiny, które nie tworzą klasycznej, szczelnej powłoki jak lakier.
Ich zadaniem nie jest zamienienie drewna w plastikową powierzchnię.
Chodzi raczej o delikatną ochronę powierzchni.
Trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy.
Takie zabezpieczenie nie jest wieczne.
Jeżeli decydujemy się na jego zastosowanie, należy liczyć się z koniecznością okresowego odnawiania.
I właśnie dlatego warto zawsze zadać sobie pytanie, po co właściwie chcemy zabezpieczać daną powierzchnię.
Czy potrzebujemy ochrony przed wodą?
Czy przed potem?
Czy przed zabrudzeniami?
Czy tylko chcemy, żeby drewno miało określony kolor?
To cztery zupełnie różne powody.
A każdy z nich może prowadzić do zupełnie innej decyzji.
Najlepszą konserwacją drewna często jest jego regularne czyszczenie
Im dłużej korzystamy z sauny, tym bardziej przekonujemy się, że trwałość drewna zależy nie tylko od tego, czym zostało zabezpieczone.
Dużo ważniejsze jest to, jak o nie później dbamy.
I tutaj bardzo łatwo popełnić błąd.
Ktoś zauważa zabrudzenie i kupuje bardzo mocny środek chemiczny. Ktoś inny sięga po preparat dezynfekujący. Jeszcze ktoś postanawia wykorzystać chlor.
A w skrajnym przypadku pojawia się pomysł użycia myjki ciśnieniowej.
Problem polega na tym, że próbując „mocniej” wyczyścić drewno, możemy zniszczyć je szybciej niż wieloletnie użytkowanie.
Drewno w saunie nie potrzebuje agresji.
Potrzebuje regularności.
Dlatego podstawą pielęgnacji jest nadal to, o czym mówiliśmy wcześniej: sauna powinna być po każdej sesji dokładnie wysuszona.
Otwieramy drzwi.
Jeżeli mamy taką możliwość, zapewniamy dodatkowy przepływ świeżego powietrza.
Pozwalamy wnętrzu wyschnąć.
W przypadku odpowiednio zaprojektowanej sauny można również wykorzystać pracę pieca do dodatkowego dosuszenia wnętrza, zawsze zgodnie z zasadami bezpiecznej eksploatacji konkretnego urządzenia.
I właśnie ten prosty proces często daje dla drewna więcej niż kolejna warstwa chemicznego zabezpieczenia.
Dobre suszenie jest jedną z najlepszych form konserwacji drewna.
Kilka razy w roku warto wyczyścić saunę dokładniej
Codzienna pielęgnacja nie oznacza jednak, że sauna nigdy nie potrzebuje dokładniejszego czyszczenia.
Wręcz przeciwnie.
Kilka razy w roku dobrze zrobić pełny przegląd wnętrza.
Warto zacząć od rzeczy, które można wyjąć.
Ruchome podesty.
Demontowalne ławki.
Elementy, które normalnie ograniczają dostęp do podłogi i miejsc znajdujących się pod nimi.
Kiedy je wyjmiemy, nagle okazuje się, jak dużo miejsc w saunie pozostaje na co dzień niewidocznych.
I tutaj dobrze sprawdza się prosta zasada:
zaczynamy od góry i schodzimy w dół.
Najpierw sufit.
Później ściany.
Na końcu podłoga.
W pierwszej kolejności warto dokładnie odkurzyć całe wnętrze, usuwając kurz, drobinki drewna i inne zabrudzenia.
Dopiero później można przejść do czyszczenia powierzchni na mokro.
Drewno zwilżamy ciepłą wodą, a następnie delikatnie czyścimy miękką szczotką.
Istotny jest również sposób prowadzenia szczotki.
Najlepiej pracować zgodnie z kierunkiem słojów drewna, a nie w poprzek nich. Dzięki temu ograniczamy ryzyko niepotrzebnego uszkadzania powierzchni.
Po zakończeniu czyszczenia drewno należy dokładnie spłukać, a następnie ponownie wysuszyć całe wnętrze.
I tutaj znowu wracamy do tej samej zasady.
Można bardzo dokładnie umyć saunę, ale jeżeli później pozostawimy w niej wilgoć, nie rozwiązaliśmy całego problemu.
Mycie i suszenie są ze sobą nierozerwalnie związane.
Sauna nie potrzebuje chemicznego laboratorium
Kiedy myślimy o profesjonalnym czyszczeniu, łatwo dojść do wniosku, że potrzebujemy specjalistycznych środków za kilkaset złotych.
W praktyce często jest zupełnie inaczej.
Do podstawowej pielęgnacji mogą wystarczyć proste środki, które znamy również z innych zastosowań domowych.
Ocet.
Soda oczyszczona.
Kwas cytrynowy.
Mydło lniane.
Czarne mydło.
W praktyce ważniejsze od samej nazwy preparatu jest jednak to, gdzie i w jaki sposób go stosujemy.
Nie każdy środek nadaje się do każdej powierzchni i nie każdy powinien trafiać do rozgrzanego wnętrza sauny. Dlatego zawsze warto kierować się przeznaczeniem produktu i zaleceniami dotyczącymi konkretnego drewna oraz powierzchni.
Ważne jest również to, żeby nie próbować za wszelką cenę „wyjałowić” sauny.
Jej naturalny charakter jest częścią tego, za co ją lubimy.
Drewno ma pachnieć drewnem.
Nie środkiem czyszczącym.
Są rzeczy, których w saunie po prostu nie warto próbować
W pielęgnacji sauny szczególnie łatwo o podejście:
„Skoro zwykły środek nie działa, użyję mocniejszego.”
To intuicyjne, ale w przypadku drewna może prowadzić w zupełnie złą stronę.
Silna chemia nie musi oznaczać lepszego czyszczenia.
Może oznaczać większą ingerencję w powierzchnię drewna, a później problemy z jego wyglądem, zapachem czy sposobem użytkowania.
Szczególną ostrożność trzeba zachować również przy preparatach zawierających chlor i innych agresywnych środkach, zwłaszcza mając na uwadze późniejsze warunki wysokiej temperatury.
Ale jest jeszcze jeden sprzęt, który naprawdę warto zostawić poza sauną.
Myjka ciśnieniowa.
Sam kiedyś popełniłem ten błąd.
Efekt?
Na drewnie zostały ślady, których nie udało się już usunąć.
I jest w tym pewna ironia.
Myjka została stworzona po to, żeby bardzo skutecznie usuwać zabrudzenia.
I dokładnie to zrobiła.
Tylko razem z częścią tego, czego w drewnie wcale nie chcieliśmy usuwać.
Od tamtego czasu wiem jedno:
myjka ciśnieniowa i drewniane wnętrze sauny to połączenie, którego zdecydowanie nie polecam.
Czysta sauna nie musi wyglądać jak nowa
Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać.
Drewno z czasem się zmienia.
Nawet jeżeli będziemy bardzo dobrze o nie dbać, nie pozostanie przez całe życie identyczne jak w dniu montażu.
Może ściemnieć.
Może nabrać innego odcienia.
W niektórych miejscach może wyglądać inaczej niż w innych.
I nie zawsze jest to oznaka problemu.
Sauna jest żywą przestrzenią, a drewno jest jej częścią.
Dlatego celem pielęgnacji nie powinno być obsesyjne utrzymywanie każdego kawałka deski w stanie „fabrycznie nowym”.
Celem jest utrzymanie wnętrza w dobrym stanie.
Bez nadmiernej wilgoci.
Bez niepotrzebnych zabrudzeń.
Bez zniszczonych powierzchni.
Bez zaniedbań, które po kilku latach mogą wymagać znacznie większej ingerencji.
W pewnym momencie warto pozwolić drewnu po prostu się starzeć.
Bo naturalnie starzejące się drewno może być piękne.

Czasami najlepsza konserwacja to… nie przeszkadzać
I chyba właśnie tutaj dochodzimy do najważniejszego wniosku całego tego odcinka.
Drewno w saunie nie potrzebuje przede wszystkim chemii.
Potrzebuje rozsądku.
Regularnego czyszczenia.
Dobrego suszenia.
Odpowiedniego użytkowania.
I odrobiny szacunku dla materiału, który od setek lat doskonale radzi sobie w tym środowisku.
Kiedy coś jest bardzo drogie i nowe, mamy naturalną potrzebę dodatkowego zabezpieczania tego.
Chcemy chronić.
Chcemy przedłużać trwałość.
Chcemy mieć poczucie, że zrobiliśmy wszystko, co możliwe.
Ale czasami właśnie ta potrzeba prowadzi do przesady.
Kolejna warstwa.
Jeszcze mocniejszy środek.
Jeszcze dokładniejsze szorowanie.
Jeszcze intensywniejsza impregnacja.
A przecież drewno już samo w sobie jest materiałem, który świetnie sprawdza się w saunie.
Być może więc najlepszym rozwiązaniem nie zawsze jest dodawanie kolejnych rzeczy.
Czasami wystarczy robić dobrze te podstawowe.
Pozwolić saunie wyschnąć.
Regularnie ją czyścić.
Nie niszczyć drewna agresywnymi metodami.
Kontrolować stan wnętrza.
I reagować wtedy, kiedy rzeczywiście pojawia się problem.
Bo czasami najlepszą konserwacją drewna jest po prostu nie przeszkadzać mu robić tego, do czego zostało stworzone.
To koniec kursu, ale nie koniec Twojej sauny
I właśnie tym odcinkiem kończymy całą drogę, którą przeszliśmy w tym kursie.
Zaczęliśmy od podstaw saunowania.
Później była historia i kultura sauny, wpływ saunowania na organizm, zasady bezpieczeństwa i prawidłowe korzystanie z sauny.
Potem przyszedł czas na projektowanie.
Wybór miejsca.
Wymiary.
Wentylację.
Piec.
Izolację.
Konstrukcję.
Ławki.
Drzwi.
Wykończenie.
Pierwsze uruchomienie.
Suszenie.
Czyszczenie.
A teraz również konserwację i dbanie o drewno.
To właściwie kompletna droga – od momentu, kiedy sauna jest jeszcze tylko pomysłem, do chwili, kiedy staje się częścią codziennego życia.
I być może właśnie dlatego warto na koniec wrócić do początku.
Bo budowa sauny nie kończy się w dniu, kiedy dokręcisz ostatnią śrubę.
Nie kończy się również wtedy, kiedy pierwszy raz rozgrzejesz piec.
Właściwie wtedy zaczyna się najdłuższy etap.
Setki kolejnych sesji.
Kolejne zimowe wieczory.
Letnie poranki.
Pierwsze löyly po ciężkim dniu.
Spotkania z rodziną.
Cisza, kiedy korzystasz z niej sam.
I wszystkie te chwile, dla których w ogóle zdecydowałeś się ją zbudować.
Właśnie wtedy zaczyna być widoczne, czy sauna została dobrze zaprojektowana.
Czy łatwo się ją użytkuje.
Czy dobrze się nagrzewa.
Czy wentylacja działa.
Czy ławki nadal są wygodne.
Czy drewno dobrze się starzeje.
Czy po wielu miesiącach i latach nadal chce się do niej wracać.
A przecież o to właśnie chodziło od samego początku.
Nie o idealne zdjęcie.
Nie o najdroższe materiały.
Nie o najbardziej skomplikowaną konstrukcję.
Tylko o stworzenie własnego miejsca, które z każdym kolejnym saunowaniem będzie coraz bardziej Twoje.
Jeżeli przeszedłeś ze mną całą tę serię, mam nadzieję, że masz już znacznie pełniejszy obraz tego, czym naprawdę jest sauna fińska – nie tylko jako pomieszczenie z piecem, ale jako połączenie konstrukcji, materiałów, temperatury, powietrza i przede wszystkim doświadczenia człowieka.
A jeżeli chcesz wejść jeszcze głębiej w temat, w książce „Twoja wspaniała sauna fińska” wszystkie te zagadnienia rozwijam znacznie szerzej.
Znajdziesz tam informacje dotyczące projektowania i budowy, wentylacji, pieców, materiałów, konstrukcji ławek, izolacji, bezpieczeństwa oraz rozwiązań stosowanych w Finlandii.
Możesz również pobrać darmowe pierwsze 40 stron ebooka i zajrzeć do środka.
Bo wiedza o saunie przydaje się nie tylko wtedy, kiedy ją budujesz.
Przydaje się również później, kiedy zaczynasz z niej naprawdę korzystać.
I może właśnie to jest najlepsze podsumowanie całego kursu.
Dobra sauna nie potrzebuje, żebyśmy cały czas coś przy niej robili.
Potrzebuje tylko, żebyśmy ją dobrze zrozumieli.
A później pozwolili jej robić to, do czego została stworzona.
Dawać ciepło.
Dawać löyly.
Dawać chwilę ciszy.
I być miejscem, do którego chce się wracać przez kolejne lata.
Dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas.













